poniedziałek, 8 lutego 2016

Blck → megan

Po tygodniu zamieszkaliśmy razem z Megane w jednym domu.
Byliśmy już parą.
I tak minął miesiąc.
Pewnego dnia spotkało mnie szczęście.
Odnalazł się mój zaginiony brat Forest.
I miał do nas przyjechać!
Razem z adoptowaną Azją.
Przygotowywaliśmy się.
A potem poszlismy z Megan tam gdzie się jej oświadzczyłem.
Megan się mnie spytała;
- Alex? Chciałbyś mieć dzieci? -.
- Tak! - odpowiedziałem jej.
--------
Megan?

niedziela, 7 lutego 2016

Megan------------->Black ] Alex------------> Rasberry

Megan i Black

-Oczywiście że tak-powiedziałam.
-Dziękuję!! - powiedział Black.
-Nie ma za co- powiedziałam.
-Jest za co - powiedział Black.
Jednak zauważyliśmy że Rasberry i Alex też się chyba zakochali i obserwowaliśmy sytuację.
--------------------------

Rasberry i Alex

-Sory - powiedziałem.
-Nic się nie stało- powiedziała Rasberry rozmarzona.
Między nimi coś zaiskrzyło (tak jak między Megan i Black).
-A jak masz na imię?-powiedziałem.
-Rasberry - powiedziała.

-----------------------------

Megan i Black

-Okazało się że Alex to mój brat-powiedziałam.
-Aha, nie wiedziałem o tym-powiedział Black.
-Ja też dopiero dzisiaj się o tym dowiedziałam-powiedziałam.

------------------------------

Black? [ Rasberry?

Blach ----> Megan

- A i przypomniało mi się. Odkryłem to miejsce , bo myślałem że jak kiedyś znajdę kogoś o kogo warto zawalczyć to go tu zaprowadzę - powiedziałem i zatkało mnie.
TO WYGLĄDAŁO JAKBY MEGAN BYŁA MOJĄ UKOCHANĄ!
Piękna suczka powiedziała tylko - To piękne , że jesteś takim romantykiem.-.
Nagle Megan się potknęła i O.O na mnie wpadła.
- Bardzo przepraszam! - zaczęła Megan zawstydzona.
- Nic sie nie stało - powiedziałem zadowolony.
Nie wiem co się stało , ale spojrzałem suczce w oczy.
Poczułem się jak w raju.
Jakby anioły zesłały na mnie jakąś siłę , potężną acz delikatną.
Może Megan faktycznie była moją ukochaną , tym o którego warto zawalczyć.
Teraz pozostało tylko to powiedzieć.
Ale jak.
Spalić się ze wstydu i umrzeć smutnym po złej odpowiedzi?
Rasberry poszła sobie uważając że ta chwila jest "zbyt" romantyczna.
W końcu obudziłem w sobie odwagę.
- Megan... - zacząłem przerażony.
- tak?- odpowiedziała Megan.
Czułem wtedy szczęście i radość i miłość ♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Zebrałem się na odwagę i powiedziałem :
- Megan , cudowna Megan czy zostaniesz moją partnerką?-.

-----
Megan?

Megan------------>Black

-Ale tu jest ładnie-powiedziałam.
-Aha-powiedział Black bujając w obłokach.
Rasberry patrzyła na nas z ukrycia.
-A kiedy odkryłeś to miejsce?-powiedziałam.
-A nie pamiętam-powiedział Black nadal bujając w obłokach.
-Aha-powiedziałam.
Black ciągle o czymś myślał.
-O czym myślisz-powiedziałam.
-O niczym- zszedł na ziemię.
-Aha-powiedziałam.
--------------
Black?

Black ----> Megan

- Zaprowadzę cię gdzieś! - powiedziałem i pociągnąłem Megan.
- Gdzie? - spytała się mnie.
- Zobaczysz! - powiedziałem i się uśmiechnąłem.
Dobiegliśmy.
- TADAAM ! - powiedziałem i pokazałem Megan to miejsce.


 
- Wow! Ale pięknie! - krzyknęła zachwycona Megan.
- Tak , kocham to miejsce... - powiedziałem.
Usiedliśmy w zaciszu , na ławce. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
- A pamiętasz jak na siebie wpadliśmy na wodospadzie? - śmiała się Megan.
- To było Megan śmieszne! - powiedziałem.
- Megan? A nie Mega? - spytała się Megan zdziwiona.
- Gra słów xD - powiedziałem zmieszany.
- Masz racje śmieszne! - powiedziała Megan.
Byłem strasznie zmieszany.
Popatrzyłem się na Megan.
Dopiero teraz w blasku ciepłych promieni zobaczyłem z kim mam do czynienia.
Megan była piękną suczką spaniela.
Rozmarzyłem się.
------
Megan?

Megan----------->Black

Poszliśmy na wycieczkę.
Nie wiedzieliśmy że ktoś na nami chodzi.
-Ale fajnie-powiedziałam.
-Aha-powiedział Black.
-A masz dziewczynę?-powiedziałam.
-Nie ale szukam-powiedział Black.
-A ty masz chłopaka?-dodał Black.
-Nie, ale szukam-powiedziałam.
Rasberry przyglądała się jak to był by całkiem ciekawy film.
Aha-powiedział Black.
---------
Black?

Black --------> Megan

- Nie zawracajmy sobie nią głowy. -powiedziałem.
- Co robimy? - spytała suczka.
- Zjeżdżamy po wodospadzie?- spytałem.
- Jasne! - odpowiedziała.
Wzięliśmy stare kawałki kory i usiedliśmy.
- Raz... Dwa... Start! - krzyknąłem i zjechaliśmy.
- Ale jazda! - krzyknąłem.
- EKSTRA! - krzyknęła Megan.
Zjeżdżaliśmy.
Po pewnym zjeździe spadliśmy na siebie.
- O sory! - powiedziała Megan.
- Nie ja przepraszam - powiedziałem.
Nie wiedzieliśmy że Rasberry nas obserwuje.
W końcu musieliśmy iść.
- Było SUPER! - powiedziała Megan.
- A... A... - zawahałem się.
- Pojedziesz ze mną na wycieczkę? - powiedziałem.
- Bo nie mam z kim! - usprawiedliwiłem się.
- Tak -odpowiedziała mi.
-----
Megan?